czwartek, 13 lutego 2020

The Farewell (2019)

Kłamstwo to bardzo ciekawe zjawisko. Kiedy kłamiemy my i kłamstwo dotyczy nas, naszych własnych spraw, wydaje się czymś normalnym, czynionym w sposób bezrefleksyjny. Główna bohaterka filmu Lulu Wang nie ma żadnych oporów moralnych ani wyrzutów sumienia przed pomijaniem milczeniem losów swojego stypendium. Kiedy uczestniczymy w cudzym kłamstwie dotyczącym innych ludzi, nagle sprawy się komplikują, pojawiają się skrupuły, dociera do nas, że kłamstwo jest "złe". Tak ma główna bohaterka, kiedy dowiaduje się, że jej ukochana babcia ma raka i prawdopodobnie za trzy miesiące umrze. Rodzina postanawiania diagnozę ukryć przed nestorką rodu i bohaterka nie może sobie z tym poradzi. Zresztą pozostali członkowie rodziny mimo górnolotnych deklaracji też cały czas biją się z myślami, choć jednocześnie każde z nich kłamie w wielu innych sprawach i nie wywołuje to u nich żadnych emocji. Czy to śmierć i związany z tym koniec są elementami różnicującymi?



Wang na tak postawione pytanie nie daje odpowiedzi. Jednak "Kłamstewko" w dużej mierze dotyka właśnie tematu konfrontacji z ludzką śmiertelnością. To historia żałoby, poczucia straty, próby pożegnania się, co jest niemożliwe i to nie tylko ze względu na tytułowe kłamstwo. Jak bowiem powiedzieć "żegnaj na zawsze" komuś, kto zawsze był obecny w naszym życiu, nawet jeśli przez znaczną część dzieliły nas tysiące kilometrów?

"Kłamstewko" zaskoczyło mnie swoją prostotą i prawdziwością. Niemal w ogóle nie czułem, że mam do czynienia z opowieścią osadzoną w kompletnie odmiennej kulturze. Zachowania bohaterów niczym nie różnią od tego, co można zaobserwować w relacjach rodzinnych nad Wisłą czy Sekwaną. Jednak owa prostota i autentyzm z niezrozumiałego dla mnie powodu sprawiły, że film wcale nie podbił mojego serca. Doceniam to, jak został zrealizowany, temat, grę aktorską. I na tym koniec. "Kłamstewko" nie wzruszyło mnie, a bohaterki nie oczarowały mnie. Zabrakło mi tu emocjonalnego składnika, który przeniósłby mnie do świata przedstawionego i sprawił, bym poczuł się nie jak widz, a jako członek rodzinny, zaangażowany osobiście w przygotowaną mistyfikację.

Ocena: 6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz