czwartek, 11 czerwca 2020

Es gilt das gesprochene Wort (2019)

No proszę. Kto by się spodziewał, że zobaczę film, z którego wynikać będzie, że prostytucja może nieść dla uprawiających ją korzyści. Może wyszło to trochę przypadkiem, może twórcy sądzili, że nakręcili gorzkie, smutne zakończenie. Cóż, ja wyniosłem z niego inną lekcję.



Ci prawda z jednej strony finał jest na swój sposób gorzki, jeśli weźmiemy pod uwagę to, co prawie mogło się wydarzyć. Jednak z drugiej strony główny bohater wydaje się szczęśliwy, a w każdym razie zadowolony. Ma w końcu swoje miejsce na ziemi, jest niezależny i może planować przyszłość. Jest więc w zupełnie innym miejscu niż na początku filmu. W pierwszych scenach nie ma grosza przy duszy. Kradnie niedojedzoną kanapkę i śpi na plaży, gdzie zostaje okradziony. To dla tego zgodził się na pracę w barze dla turystów, w którym cała obsługa specjalizuje się w podrywaniu znudzonych Europejek na wakacjach. Tu numerek, tam numerek i kasa się kręci.

Jednak Baran chce czegoś więcej. Liczy, że znajdzie kobietę, która zgodzi się na papierowe małżeństwo. Do tego jednak potrzebna jest prawdziwa desperatka, która nie ma nic do stracenia. I rzeczywiście ktoś taki się w jego życiu pojawia.

Reszta to dość standardowa opowieść o tym, że póki góruje chłodny pragmatyzm, wszystko układa się w porządku. Kiedy jednak pojawią się uczucia, sprawy zaczną się komplikować. Nadzieja wydobywa na wierzch lęki i kompleksy, a te zatruwają sytuację w sposób tak zdradliwy, że trudno jest się przed tym obronić.

"Zgodne oświadczenie stron" to kino poprawne, porządnie zrobione, z niezłymi kreacjami aktorskimi. Jednak koniec końców takich filmów powstaje zbyt wiele i na ich tle ten nie oferuje niczego ekstra.

Ocena: 6

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza