niedziela, 29 lipca 2018

Purasangre (2016)

Jeśli jakiś film zasługuje na drugie życie, to jest nim z całą pewnością "Pełna krew". Fabuła jest bowiem całkiem nieźle pomyślana. To historia pięciu mężczyzn, którzy dokonali udanego skoku i zdobyli 30 milionów dolarów. Jednak nie mogą cieszyć pieniędzmi ze względu na komplikacje. Historia opowiadana jest z różnych punktów widzenia, przeskakuje z czasu przeszłego do teraźniejszości, w trakcie opowieści na jaw wychodzą kolejne fakty, demaskowane są kłamstwa. Słowem, jest tu wszystko, by powstał wciągający thriller sensacyjny będący koktajlem heist movie i kina zemsty. Jeśli jest ktoś mądry w Hollywood, to kupi prawa do remake'u i nakręci porządną wersję.



Bo twórcy "Pełnej krwi" nie posiedli nawet podstawowych umiejętności, dzięki którym rzecz byłaby dla mnie jako widza atrakcyjna. Nie panują nad ekspresją, więc większość scen odgrywana jest na pełnym gazie. Kiedy jest miejsce na wzruszenia, to rozlega się podniosła muzyka, która jasno daje do zrozumienia, z jaką sceną mamy do czynienia. Kiedy ktoś jest identyfikowany jako czarny charakter, to z miejsca staje się postacią groteskową, niczym nemezis z kiepskiego komiksu. Gdy potrzeba jest scena ekspozycji, to dzieje się to przy pomocy tak mechanicznie prowadzonych dialogów, że nie bardzo wiedziałem czy mam się śmiać czy płakać. Najgorzej jednak wyglądają scen akcji (a w szczególności pogoni).

"Pełna krew" jest więc pod każdym względem filmem złym. Nie ma też w sobie nawet krzty campowego charakteru, przez co forma nie sprawiała mi przyjemności. Ale sama intryga nie jest zła. Z jakiegoś powodu przypadła mi też do gustu obsada. To wszystko sprawiło, że jakimś cudem dotrwałem do końca filmu.

Ocena: 3

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza