piątek, 17 sierpnia 2018

The Breadwinner (2017)

Zupełnie nie dziwią mnie zachwyty nad tym filmem. "The Breadwinner" to ładna animacja opowiadająca z wyczuciem o trudnych tematach. Twórcy pokazali konflikt w Afganistanie bez sensacyjnego czy militarnego zacięcia. Widzimy za to cywilów, którzy próbują odnaleźć się w ekstremalnej rzeczywistości. Jedni przyjęli nowe warunki i starają się udowodnić swoją lojalność skrajną brutalnością. Inni trzymają się tradycji gdzie tylko się da, co jednak często wystawia ich na kłopoty. Jest też cała szara strefa, w której ludzie z mniejszym lub większym powodzeniem udają kogoś innego, byle tylko utrzymać się na powierzchni wzburzonego morza zdarzeń. Tak widziany Afganistan jest w kinie rzadkością, więc nie dziwi mnie fakt, że budzi to zainteresowanie i aprobatę widzów.



Mnie jednak "The Breadwinner" nie zachwycił. Owszem, zdaję sobie sprawę z estetycznej wartości i z tego, z jaką wprawą temat został poruszony; to, że jednocześnie sprawia wrażenie wiarygodnej opowieści i poetyckiej paraboli. Jednak dla mnie jest to dość standardowa historia o dorastaniu w czasach chaosu, z główną bohaterką będącą typowym protagonistą tego typu opowieści - jej charakter stanowi dziwną mieszankę naiwności, dziecięcego egocentryzmu i nad wiek rozwiniętej dojrzałość będącej efektem życia w brutalnych czasach.

Twórcy nie zdołali też mnie przekonać do zasadności opowieści w opowieści. Historia chłopca, który wyrusza na niebezpieczną wyprawę za bardzo przypomina resztę filmu, przez co w moich oczach nie rozszerzała i nie nadawała całość nowego znaczenia, lecz stanowiła niepotrzebne powtórzenie. Gdyby chociaż estetyka tej historyjki była inna, być może byłbym skłonny ją zaakceptować. Wydaje mi się na przykład, że gdyby reszta filmu była aktorska, a ta historyjka animowana, to od razu całość lepiej by wyglądała.

Ocena: 6

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza