niedziela, 26 kwietnia 2020

Bad Education (2019)

Hugh Jackman ostatnio wybierał role według jednego klucza. Najpierw w "Pewnym kandydacie" zagrał sympatycznego senatora, który jest prawie pewnym kandydatem na kandydata do wyborów prezydenckich. Okazuje się jednak, że prowadził podwójne życie. Wyjawienie prawdy wywołało skandal, który przekreślił jego świetlaną przyszłość. Teraz zaś zagrał popularnego i lubianego przez wszystkich urzędnika szkolnego, który nie dość, że prowadził podwójne życie, to do tego zdefraudował parę milionów dolarów. Kiedy sprawa wyszła na jaw, jego świetlana przyszłość została raz na zawsze przekreślona. Oba filmy oparto na prawdziwych historiach. Czy to tylko zbieg okoliczności? Wczesne sygnały zaszufladkowania Jackmana? A może aktor chce nam coś powiedzieć?



Za to szkoda, że reżyser nie miał nic specjalnego do powiedzenia. "Zła edukacja" to solidna rzemieślnicza robota i nic więcej. Mamy porządnie nakreślone postacie, które budzą zainteresowanie. Mamy dobrze dobraną obsadę, dzięki czemu opowieść w żadnym momencie nie brzmi fałszywie. Narracja toczy się sprawnie, bez zbędnego lawirowania, nieuzasadnionych przestojów i równie nieuprawnionych zrywów i skrótów myślowych. Tyle tylko, że koniec końców jest to opowieść powierzchowna. Reżyser nie postarał się nawet o jakiekolwiek zasugerowanie, dlaczego sięgnął po ten temat.

Tymczasem historia Franka Tassone'a jest na tyle intrygująca, że można do niej było podejść na kilka sposobów. Można się było na przykład skupić na samym Franku i dokonać studium jednostki, która z jednej strony postrzega swoją funkcję jako misję i naprawdę zależy mu na wynikach i związanej z tym adoracji otoczenia, a z drugiej strony łatwo uległ korupcji pozycji, jaką zajmuje. Tworzy to postać niejednoznaczną, wewnętrznie sprzeczną, a przez to fascynującą. Jednak w filmie zostały z tego jedynie okruchy i to chyba wyłącznie dzięki Jackmanowi, który wykorzystał je do budowania swojej postaci i jej manieryzmów.

"Zła edukacja" mogła też zadać fascynujące pytanie, czy lepiej jest postępować zgodnie z literą prawa, czy może lepiej jest osiągać wyniki, które wszystkim przynoszą korzyści. Nie ma wątpliwości, że Frank Tassone okradł szkolną kasę na pokaźną sumę. A jednak w tym samym czasie dramatycznie podniósł prestiż placówki, co odbiło się nie tylko na możliwościach edukacyjnych uczniów, ale też na wartości nieruchomości w okolicy oraz biznesach powiązanych z placówką. Ten sukces był w dużej mierze możliwy dzięki mentalności trzech małp. Korzystali na tym wszyscy, a jednak, kiedy sprawa wyszła na jaw, wszyscy byli zszokowani i nie kryli się ze swoim oburzeniem. I ten wątek jednak nie został w pełni przez reżysera zrealizowany. W filmie pozostały jedynie jego elementy, soczyste kąski filmowej fabuły.

Nie jest to więc film spełniony, ale dobrze się go ogląda, a Hugh Jackman ewidentnie odnajduje się w roli mężczyzn prowadzących podwójne życie i pod miłą powierzchownością kryjących grzeszną naturę.

Ocena: 6

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza