niedziela, 31 maja 2020

Бащата (2019)

Portret niełatwej relacji ojca i syna, na której dodatkowe piętno odcisnęła niedawna śmierć żony/matki. Mężczyzn na pozór nic nie łączy. Każdy z nich żyje we własnym świecie, w którym dla drugiego nie ma miejsca. W rzeczywistości jednak ich obcość i dystans spowodowane jest podobieństwem charakterów. Obaj są skryci, wolą tłumić emocje i myśli, obaj są też uparci i nieprzejednani w swoich decyzjach. To zaś łatwo prowadzi do konfliktów i sytuacji pełnych absurdalnych zbiegów okoliczności.



Jestem przekonany, że "Ojciec" spodoba się wielu osobom. Mnie jednak w ogóle nie przypadł do gustu. Nie spodobali mi się główni bohaterowie. Szczególnie syn budził we mnie negatywne uczucia. Jak dla mnie był zdecydowanie zbyt fałszywy. Nie podobało mi się to, jak się zachowywał na pogrzebie i stypie. Moją antypatię budziło również to, jak oszukiwał swoją partnerkę. W tego rodzaju filmach, kiedy bohaterami są skrzywione jednostki, trzeba umieć pokazać ich wady w taki sposób, by nie zrazić do nich widzów. Tej umiejętności zabrakło parze reżyserskiej.

Z jednym wyjątkiem. Finał, kiedy w końcu dochodzi do autentycznego spotkania ojca i syna, jest absolutnie perfekcyjne. Wszystkie emocje, cały ból, niepewność, poczucie winy, straty, wstydu, zostały wygrane po mistrzowsku. I to właśnie na samym końcu po raz pierwszy poczułem, że chciałbym spędzić więcej czasu z bohaterami.

Ocena: 3

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza