wtorek, 30 sierpnia 2016

Hands of Stone (2016)

Dziwny to film. Wygląda tak, jakby go kręciła osoba cierpiąca na zaburzenia pamięci krótkotrwałej i każdego dnia przychodziła na plan nie pamiętając, co kręciła poprzedniego dnia. Dlatego też "Kamienne pięści" to raczej seria teledysków o życiu pięściarza niż kompletny film. Miejscami jest tak umowną realizacją typowego schematu, że trzeba dobrze ten schemat znać, żeby zorientować się, dlaczego ta a nie inna scena została w filmie umieszczona.


poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Se Dio vuole (2015)

Nie spodziewałem się, że będę się na tym film aż tak dobrze bawił. Liczyłem na kolejną typową włoską komedię. I rzeczywiście taką jest. Tyle tylko, że ma całkiem fajne dialogi i kilka niezłych pomysłów. Jest się z czego pośmiać, nawet jeśli humor nie jest zbyt wyszukany.


niedziela, 28 sierpnia 2016

Nerve (2016)

Kolejny "pitch movie". Jednozdaniowy zarys filmu, który zapewnił twórcom zdobycie funduszy, zapowiada ciekawą wizję. Oto dziewczyna, która nigdy w życiu nie zrobiła nic szalonego, dołącza do gry, w której musi wykonywać niezwykłe wyzwania wymyślne przez płatnych "obserwatorów". Super. Problem w tym, że "Nerve" nie rozwinęło tego pomysłu.


Me and Earl and the Dying Girl (2015)

Kiedyś uwielbiałem takie filmy. Gdyby "Earl i ja, i umierająca dziewczyna" powstał w czasach "Dróżnika", bezapelacyjnie byłby to jeden z moich ulubionych filmów. Tyle tylko, że "Dróżnik" powstał 13 lat temu, a od tamtej pory w amerykańskim kinie indie nic się nie zmieniło. Trudno jest mi się ekscytować po raz n-ty tymi samymi bohaterami, tymi samymi problemami, taką samą strukturą, niezmienną formą. A tak jest niestety tutaj. Główny bohater odstaje od średniej, ale w jego otoczeniu jest sporo równie dziwacznych osób. Ekscentryczne ma zainteresowania, ekscentrycznych ma rodziców i przynajmniej jednego nauczyciela, jeszcze bardziej ekscentryczna jest matka jego koleżanki. Jak zwykle jest śmierć, z którą musi zmierzyć się bohater. Przez to film jest opowieścią o dorastaniu, transformacji, radzeniu sobie z żałobą i przekraczaniu granic strefy komfortu.


piątek, 26 sierpnia 2016

Les nouvelles aventures d'Aladin (2015)

Nie chciałem oglądać "Nowych przygód Aladyna". Film aktorski z polskim dubbingiem – już samo to wystarczyłoby, żebym omijał go szerokim łukiem. Polskie zwiastuny niewiele zrobiły, żeby moją opinię zmienić. Ale cieszę się, że go jednak obejrzałem. Okazało się, że jest to całkiem niezła komedia.


czwartek, 25 sierpnia 2016

Mechanic: Resurrection (2016)

Nie ma co owijać w bawełnę: "Mechanik: Konfrontacja" jest filmem idiotycznym. Nie wątpię, że dla wszystkich związanych z produkcją wyznacznikiem jakości musiały być filmy pornograficzne. Sceny bez akcji są kretyńskie, a gra aktorów równie wiarygodna i drętwa, co gra gwiazdek porno w scenach dialogowych. Na rozmowy pary głównych bohaterów na rajskiej plaży można reagować tylko w jeden sposób: facepalmem.


środa, 24 sierpnia 2016

Červený kapitán (2016)

Słowacy, Czesi i Polacy wspólnymi siłami spróbowali przeszczepić na nasz grunt skandynawski kryminał. I odnieśli sukces. Niestety kopiowali słabe wzorce, czego efektem jest niedorobiona rzecz więcej obiecująca niż dostarczająca.


Mr. Right (2015)

"Pan idealny" to przykład dość specyficznego rodzaju kina. Jest to film, który tak naprawdę nie ma większej wartości. I szczerze mówiąc nie bardzo jest sens po niego sięgać. Ale jeśli już jakimś trafem zacznie się go oglądać, to okazuje się, że nie jest to wcale takie traumatyczne przeżycie. Całość robi przyjemne wrażenie. Jest to kino proste, zwiewne, idealnie nadające się dla tych, którzy w weekend robią zakupy w galerii handlowej i potrzebują półtoragodzinnej przerwy. Film Paco Cabezasa sprawia, że miło spędza się na sali kinowej czas i nie ma się wcale żalu, że marnuje się czas. Zarazem jednak po jego obejrzeniu wciąż trudno znaleźć jakieś mocne argumenty na jego polecenie.


Kollektivet (2016)

W 99 przypadkach na 100 stwierdzenie zgonu człowieka nie nastręcza większych problemów. Ale z rozpoznaniem śmierci związku jest inaczej. Często uświadomienie sobie, że już od dawna jest się dla kogoś bliskiego tylko kimś, kogo kiedyś się kochało, następuje późno, po serii nieprzyjemnych wydarzeń.


poniedziałek, 22 sierpnia 2016

War Dogs (2016)

"Rekiny wojny" to przykład filmu, w którym poszczególne elementy wypadają lepiej niż ich suma. Kiedy myślę o szczegółach, to naprawdę znajduję tu wiele fajnych momentów. Czasem są to drobnostki, jak choćby scena, w której bohaterowie palą marihuanę tuż przed spotkaniem z przedstawicielami Pentagonu, a w masce ich samochodu odbija się amerykańska flaga. Innym razem są to rzeczy fundamentalne dla całego filmu, jak chociażby dobra kreacja Jonah Hilla. Bardzo łatwo mógł stać się wyłącznie zbiorem efekciarskich manieryzmów, ale aktor na to nie pozwolił, czyniąc z granego przez siebie bohatera postać wyrazistą i intrygującą.