piątek, 14 grudnia 2018

Overlord (2018)

Zaczęło się bardzo obiecująco. Scena w samolocie lecącym nad Francją z żołnierzami, których akcja ma umożliwić aliantom lądowanie w Normandii, to efekciarstwo najwyższej próby. Kiedy samolot jest atakowany i trzeba pokazać chaos wojennej zawieruchy, reżyser dwoi się i troi, by jak najlepiej prezentowało się to na ekranie. I robi to naprawdę skutecznie. W tym momencie byłem przekonany, że "Overlord" mi się spodoba.


środa, 12 grudnia 2018

Robin Hood (2018)


W Lionsgate muszą pracować szaleńcy. Bo tylko ktoś niespełna rozumu, mógł zgodzić się na wydanie 100 milionów dolarów na produkcję widowiska "Robin Hood: Początek". I nie chodzi mi to wcale o to, jak został zrealizowany, ani o to, jak zmasakrowano historię banity z Sherwood. Podstawowym problemem filmu jest jego przesłanie, które większość widzów odrzuci.


The Favourite (2018)

Yorgos Lanthimos znów udowodnił, że nie ważny jest gatunek filmowy, on potrafi się odnaleźć w każdym z nich i opowiedzieć tę samą historię i to w taki sposób, by wydawała się świeża i niepowtarzalna. Tym razem wybrał dramat kostiumowy opowiadający wycinek z życia brytyjskiej królowej Anny.


wtorek, 11 grudnia 2018

버닝 (2018)

SPOILER

No cóż, "Płomienie" zdecydowanie będą należeć do moich największych rozczarowań roku. Przed pójściem do kina niewiele wiedziałem o samej fabule. Za to doskonale zdawałem sobie sprawę z zachwytów, jakie wzbudza na świecie. Oczekiwałem więc ciekawego, wciągającego koreańskiego kina. Zamiast tego dostałem nudną i rozwlekłą opowieść będącą tak naprawdę mieszanką motywów znanych z setek, jeśli nie tysięcy filmów, w których zostały zaprezentowane w dużo atrakcyjniejszej formie.


niedziela, 9 grudnia 2018

Piercing (2018)

Kiedy po 80 minutach "Piercing" dobiegał końca, przecierałem oczy ze zdumienia. Jak to możliwe, że film się już skończył, skoro dopiero co fabuła weszła w fazę drugiego aktu? Chyba nie byłem jedyną osobą, która miała nadzieję, że napisy nie są zapowiedzią końca seansu, bo większość widzów siedziała, zamiast - jak to się w kinie zazwyczaj dzieje - ruszyć z miejsca do wyjścia.


Class of Nuke 'Em High (1986)

Fajnie jest wracać po latach do takich filmów jak "Napromieniowana klasa". Dają one bowiem ciekawą perspektywę na temat tego, jak zmieniło się nie tyle kino ile raczej obyczajowość. W połowie lat 80. filmy Tromy testowały granice dobrego smaku i tolerancji widzów na obrazoburczość. Dziś jednak wiele z rzeczy, które wtedy uważano za wywrotowe, na nikim nie zrobią większego wrażenia. Dziewczęta w bikini nie są żadnym testowaniem granic. Aluzje seksualne mają w "Napromieniowanej klasie" rubasznie naiwny charakter. Są jednak rzeczy, które zapewne wciąż niektórych wzburzą (jak choćby przeróbka hymnu USA). Są wreszcie takie, które kiedyś uważano za śmieszne (nawet jeśli żarty te przekraczały granice dobrego smaku), dziś jednak mogłyby złamać karierę niejednej osobie.


Matar a Dios (2017)

Perła zagubiona w stosie śmieci. Tak mogę najkrócej określić "Zabić Boga". Jego najlepszym elementem jest finał, który może stać się przyczynkiem do wielu dyskusji na temat wolnej woli. To opowieść o tym, jak wielką i szkodliwą rzeczą jest przekonanie ludzi, że mogą podejmować decyzje dotyczące siebie i innych. Iluzji, ponieważ nigdy nie znamy pełnego obrazu sytuacji. Rzeczy, które przyjmujemy za pewnik, wcale nimi nie są. Rzeczy, które kwestionujemy, nie podlegają w rzeczywistości dyskusji.


sobota, 8 grudnia 2018

Un couteau dans le coeur (2018)

W swoim nowym filmie "Nóż + serce" Yann Gonzalez powrócił do tematów, którym poświęcił swój najlepszy (moim zdaniem) obraz - "Spotkania o północy". Zrezygnował jednak z symboliczności na rzecz większej dosłowności. Podkręcił również poziom egzaltacji tak, że miejscami odnosiłem wrażenie, że scenariusz pisał 15-latek w samy środku przeżywania pierwszej miłości, kiedy to wszystkie uniesienia i każde rozstanie ma charakter totalnie obezwładniającego doświadczenia.


Luz (2018)

No proszę. Kiedy wydawało mi się, że w temacie opętania kino nie ma już do zaoferowania nic nowego, pojawił się Tilman Singer i udowodnił, że jednak można mnie jeszcze czymś zaskoczyć. "Luz" to opowieść o nieudanym (przerwanym w połowie) opętaniu, prezentowana z punktu widzenia siły nieczystej. Ów byt pozostając w ciałach różnych gospodarzy dąży do połączenia z wybranką. Nie jest to jednak wcale takie proste, bo choć ma on moce wykraczające poza ograniczenia fizyczne naszej rzeczywistości, to jednak nie posiada pełnej swobody działania. Stąd koniecnzość wprowadzenia w życie wyrafinowanego planu, którego kolejne etapy prezentowane są w filmie Singera.


czwartek, 6 grudnia 2018

Lords of Chaos (2018)

"Władcy Chaosu" udowadniają, że żyjący członkowie zespołu Queen mieli rację, kiedy wymusili posiadanie kontroli nad filmem "Bohemian Rhapsody". Żyjący członkowie Mayhem i podobnych zespołów działających w Norwegii na przełomie lat 80. i 90. nie mieli nic do powiedzenia przy dotyczącym ich filmie, a efekt jest taki, że większość z nich została pokazana w niezbyt korzystnym świetle. Varg słusznie jeszcze przed powstaniem "Władców Chaosu" protestował przeciwko tej produkcji.