wtorek, 24 listopada 2009

마더 (2009)

Bardzo przewrotny film, który na nowy poziom przenosi opowieści o toksycznych związkach matki i syna. W tym przypadku skomplikowana więź, na którą składają się intelektualny niedorozwój syna i przeszłe grzechy matki, dodatkowo komplikuje wątek kryminalny. Całość opowiedziana jest w sposób dość ekscentryczny z wieloma, często pozornymi, zwrotami akcji.


Mimo jednak iż jest to film udany i ogląda się go całkiem dobrze, to jednak muszę przyznać, że nie sprostał on moim oczekiwaniom. Najnowsze dzieło Bonga jest jak dla mnie zbyt ugrzecznione woląc bawić się pomówieniami i slapstickową komedią niż rzeczywiście wkroczyć w ten mroczny przecież świat. "Matka" jest też filmem odrobinę za długim, spokojnie można go było o 15 minut skrócić. Bardzo spodobało mi się za to gorzko-słodkie zakończenie rozbijające konwencję prostolinijnego dopięcia spraw na ostatni guzik. Amerykanie mogą się w tej kwestii wiele od Bonga nauczyć.

Ocena: 6

Law Abiding Citizen (2009)

Uwielbiam historie o "zwyczajnych" ludziach, którzy skrzywdzeni przez lata obmyślają zemstę i jest ona niezwykle wyrafinowana, skomplikowana i precyzyjna . Kocham opowieści o starci osób, z których każda ma swoje racje i nie można łatwo określić kto jest tym dobrym a kto jest złym, bo de facto obaj są dobrzy, a źle postępują. "Prawo zemsty" ma oba te elementy, więc powinien mnie porwać. Skończyło się jedynie na tym, że nie wynudził mnie.


Nie wiem w sumie dlaczego, ale z jakiegoś powodu wyszedłem z seansu nie do końca usatysfakcjonowany. Coś w sposobie opowiedzenia historii, tempie, konfrontacjach głównych bohaterów nie zagrało do końca. F. Gary Gray miał kilka naprawdę dobrych pomysłów, jak choćby skrócenie do minimum wstępu czy scena z komórką. Z drugiej strony trudno cały plan Clyde'a wydaje się zbyt prosty i realizowany na zbyt mało skalę. Jakoś nie widzę w jego działaniach uzasadnienia tezy, że powalił całe na kolana całe miasto. Zresztą z krwawiącym sercem muszę powiedzieć, że wypowiadająca te słowa Viola Davis to zdecydowanie najsłabsze ogniwo filmu. "Overacting" – tak można określić jej kreację.

"Prawo zemsty" zaskoczyło mnie swoim przesłaniem, które wydaje się być zakamuflowaną pochwałą terroryzmu. Och, na powierzchni film jest bardzo poprawną historyjką, w której terroryzujący miasto może mieć szczytne ideały, ale przez sam fakt wybrania przemocy już podpisuje na siebie wyrok, który musi zostać wykonany. Jednak wystarczy spojrzeć głębiej, a przede wszystkim obejrzeć końcówkę, by zobaczyć, że ci, którzy zostali dotknięci przez terroryzm inaczej się zachowują, zaczynają doceniać życie, postępują w sposób bardziej moralnie godny. Tym samym męczennik za sprawę uzyskuje to, o co walczył – został wysłuchany, zrozumiany i jego postulaty są w życie wprowadzone. Oczywiście film kończy się tak szybko, że nie wiadomo na ile trwałe są te zmiany, ale jednak są.

Ocena: 5

Ricky (2009)

François Ozon po raz pierwszy zawiódł mnie na całej linii. "Ricky" wygląda jak odrzut z "Sitcomu" i to całkowicie sztuczny, wykoncypowany, pozbawiony życia. Historia uskrzydlonego dzieciaka mogła być bardzo fajna, zwłaszcza że początkowo Ozon zwodzi widza sugerując, że mamy do czynienia z maltretowaniem dziecka albo przez ojca albo przez zazdrosną siostrę. Ta część jeszcze w miarę trzyma się kupy. Kiedy jednak zmienia się konwencja, Ozon nagle głupieje, jakby dostał alzheimera. Film staje się kompletnie pozbawiony wiarygodności psychologicznej. Jednocześnie brakuje mu – nomen omen – lekkości, by móc być uznany za 'pozytywnie absurdalny'. Końcowa sugestia szaleństwa kole oczywistością, która sprawia wrażenie ratowania twarzy. Ozon rozkraczył się nad tym filmem nie znajdując złotego środka między konstrukcją bohaterów a zabawą formą.


Ocena: 3

sobota, 21 listopada 2009

ぐるりのこと。 (2008)

Ten film jest jak samo życie: chwilami miałem go serdecznie dosyć, chwilami zaskakiwał mnie i czarował. "Świat wokół nas" to opowieść o ludzkim oporze, wole walki, gotowości do wytrzymania wszelkich tragedii jakie zsyła los. Na przykładzie młodej pary i losów ich związku przez kolejne kilka lat widzimy, jak ludzkie życie wznosi się ku niebu wraz z nadziejami, by potem zostać roztrzaskanym w drobny mak pod wpływem okoliczności zewnętrznych. U Ryosuke Hashiguchiego los małżeństwa wisi na włosku, rozwód jest prawie pewny, jeśli nie większa tragedia. A jednak bohaterowie wytrwali tam, gdzie wielu by się poddało. I w nagrodę otrzymują szansę na "zwyczajne szczęście" wspaniale symbolizowane w ostatniej scenie. "Świat wokół nas" to obraz, który zachwalić powinny wszystkie grupy prorodzinne.


Od strony realizacyjnej film budził u mnie przez większą część mieszane uczucia. W zasadzie trudno było mi dociec, po co ten film trwa ponad 2 godziny, skoro jego pointa poda jest w pierwszej sekwencji. Kilka scen jednak przeważyło szalę na korzyść filmu: zakończenie, wspaniała sekwencja muzyczna pod koniec i zaskakujący humor pojawiający się w naprawdę niecodziennych sytuacjach.

Ocena: 8

Welgünzêr (2008)

Paradoks podróży w czasie połączony z odkrywaniem zdrady małżeńskiej i planowania własnego morderstwa/samobójstwa. Pomysł niezły, całość również prezentuje się jako tako, ale mam wrażenie, że film jest mimo wszystko nieco przekombinowany. Wygląda to w porządku, ale czegoś mu brakuje. Może Donaldowie są za mało wyraziści, a może zakończenie nie powala? Nie wiem. Coś jednak nie gra.

Ocena: 6

Eel Girl (2008)

Hahaha, to się nazywa blow job! Bardzo prosty filmik z super pointą, tak powinno się robić krótkometrażówki. Stary podjarany facio dostał więcej niż się spodziewał, kiedy dał się uwieźć niezbyt apetycznie wyglądającej kobiecie-węgorzowi. Ale cóż, tak kończą ci, którzy nie ma ją za grosz gustu.


Ocena: 7

Ps. Najwyraźniej film stał się swoistego rodzaju memem, jak 2 girls 1 cup, na you tubie pełno jest reakcji osób oglądających filmik :)

Virtual Dating (2009)

Całkiem sympatyczny filmik o kobiecie, która woli substytut mężczyzny od 'the real thing'. Jak się można spodziewać po pierwszy zauroczeniu sprawy przybierają bardzo nieprzyjemny obrót. Cóż podobny filmów było już wiele. "Virtual Dating" nie jest niczym nowym, ale zrobiono go sprawnie i z lekkością.


Jedna rzecz nie przestaje mnie nurtować. Czy Frederic Simon to taki gigant, czy też Marie Colapietro to mająca wyjątkowo dobre proporcje karlica? Różnica wzrostu jest między nimi olbrzymia.

Ocena: 6

Mi amor vive en las alcantarillas (2008)

Jak widzę po ocenach na IMDb i Filmwebie, film nie przypadł widzom do gustu. Nie bardzo wiem dlaczego, bo mnie się wydał przezabawny. Facet, który pieprzy muszlę klozetową, bo w kanale siedzi jego ukochana komunikująca się z nim za pomocą papieru toaletowego. Czysty absurd ale w dobrym tego słowa znaczeniu, który przecież również dobrze można uznać za studium schizofrenii. W niektórych jej odmianach zachowania przejawiane przez bohatera są dość powszechne.

Film miałby wyższą ocenę, gdyby nie głupi głos, jakim mówi główny bohater. Czemu mu (i mnie) to zrobili?


Ocena: 7

Das Zimmer (2009)

Ten film zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu. Znakomicie zagięte granice rzeczywistości kreują atmosferę jak najbardziej realnego szaleństwa. Co jest prawdziwe, a co tylko iluzją? Czym była transmisja telewizyjna? Projekcją jego podświadomości? Grą mrocznych mocy? Być może sam główny bohater jest niczym więcej jak iluzją, bohaterem właśnie cudzej wyobraźni. Sugestywne, dobre i aż szkoda, że tak krótkie.

Ocena: 7

Brother's Keeper (2008)

Rozczarowanie. Znów dobry pomysł, ale wykonanie dalekie od doskonałości. Jedynym zaskoczeniem może być nekrofilia, ale już gra słowna w tytule zdradza kto jest czyim stróżem. Do tego te usprawiedliwiania są tak nieprzekonujące, że nawet jako przerysowanie postaci nie funkcjonują. Każdy z elementów oddzielnie wydaje się niezły, lecz kompletnie do siebie nie pasują.


Ocena: 4