czwartek, 19 stycznia 2017

American Pastoral (2016)

Nie, to zdecydowanie nie było miłe doświadczenie. Oglądanie, jak zarzyna się bogu ducha winną opowieść, bo ktoś miał ambicje pokazać się jako reżyser, budzi przykrość. Materiał wyjściowy nie zasłużył na takie traktowanie. A skoro już Ewan McGregor podjął się jego zmasakrowania, to powinien był być w tym dokładniejszy tak, żeby nie pozostał ślad potencjału, jaki kryła w sobie historia Swede'a Levova i jego rodziny.


środa, 18 stycznia 2017

A Street Cat Named Bob (2016)

Ciepłe, przyjemne kino ku pokrzepieniu serc. Każdy znajdzie tu coś, co może go podnieść na duchu. Jedni zobaczą, że cuda się zdarzają i szczęśliwe zbiegi okoliczności możliwe są nie tylko w filmach (bo historia oparta jest na prawdziwych wydarzeniach). Inni mogą czuć się pokrzepieni wiarą w dobro tkwiące w ludziach, bowiem poza paroma wyjątkami na drodze bohatera nie pojawia się nikt, o kim można byłoby powiedzieć, że jest zły, zepsuty (a te wyjątki też nie stanowią szczególnie duże zawalidrogi). Jest to też film, który pokochają wszyscy amatorzy czworonożnych pupili.


poniedziałek, 16 stycznia 2017

The Autopsy of Jane Doe (2016)

Cały pierwszy akapit, który napisałem przy okazji filmu "Ja, Olga Hepnarova", mógłbym wkleić i tutaj. "Autopsja Jane Doe" to bowiem opowieść o ślepej furii, cierpieniu i zemście, które prowadzą do przemocy wobec każdego nieszczęśnika, jaki się tylko napatoczy pod rękę. Prześladowani, słabi, wyrzutki tu odnajdą swoją świętą orędowniczkę. Dokonana przez nią zemsta jest wymyślna, nieuchronna i przetacza się niczym huragan lub inny równie destrukcyjny żywioł.


La La Land (2016)

Czy to tylko koincydencja, czy może mamy do czynienia z narodzinami nowego trendu w amerykańskim kinie? Trendu polegającego na składaniu hołdu gatunkom Złotej Ery Hollywood poprzez tworzenie współczesnych wariacji popularnych przed laty standardów. Coś takiego dokonał David Mackenzie w "Aż do piekła" z westernem. A teraz musicalowi oddaje hołd Damien Chazelle w "La La Land".


Ilegitim (2016)

Zaczyna się interesująco. Oto rodzinna kolacja. Jeden z synów zadaje ojcu pytanie na temat jego przeszłości. Okazuje się, że jako ginekolog w czasach komunistycznej dyktatury zgłaszał na policję kobiety, które chciały dokonać aborcji (która była w tym czasie prawnie zakazana). Wywiązuje się wielka kłótnia, podczas niej padło kilka ciekawych zdań, które wzbudziły moje nadzieje na interesujący dramat. Pomyślałem, że będzie to historia o tym, jaka jest różnica między działaniem zgodnie z własnymi przekonaniami, a byciem pomagierem opresyjnego systemu. Albo też gdzie kończy się prawo do prywatności, a zaczyna obowiązek odkrywania prawdy przed rodziną.


Les premiers les derniers (2016)

Chyba powinienem się bliżej przyjrzeć temu, co dzieje się obecnie w Belgii. To nie może być przypadek, że w ostatnim czasie powstało kilka filmów czyniące z tego kraju ponurą Ziemię Świętą. Był przecież "Zupełnie Nowy Testament" z Bogiem jako gnuśnym mieszkańcem Brukseli, a rok później powstał "Ostatni będą pierwszymi" z Jezusem (choć może to tylko "Jezus") w roli dobrego pasterza pośród zagubionych owieczek. (Oba filmy łączą też aktorzy.)


sobota, 14 stycznia 2017

Já, Olga Hepnarová (2016)

Kolejny w ostatnim czasie film, jaki widziałem, który pokazuje, że największym wrogiem społeczeństwa są jednostki słabe, ofiary, istoty wewnętrznie pokiereszowane. W świecie, który czyni z siły wartość, te osoby są przedmiotem pogardy, przemocy lub są najzwyczajniej w świecie ignorowane. I przez lata jednostki takie godzą się z pozycją, którą narzuca im reszta społeczeństwa. Co tylko wzmacnia wrażenie, że ich słabość czyni z nich osoby nieszkodliwe. Kiedy jednak osiągnięty zostanie punkt zapalny, jednostki takie eksplodują. Są jak dzikie zwierzę złapane we wnyki, które z bólu i przerażenia rzuca się na ludzi próbujących je uratować. Atakują więc na oślep. Ich wrogiem jest świat. Każdy zabity i poszkodowany, choćby nie wiem, jak bardzo był niewinny, jest z ich perspektywy winny, ponieważ jest częścią wrogiego świata. Ich ataki są zawsze nieprzewidywalne, budzą szok, zaskoczenie i niedowierzanie. Jak ktoś, kto jest nikim, mógł dokonać czegoś tak strasznego, jak na przykład wjechać rozpędzonym samochodem w tłum ludzi idących spokojnie chodnikiem?


長城 (2016)

Polskie MSZ powinno z "Wielkiego Muru" uczynić lekturę obowiązkową dla wszystkich pracowników (z ministrem na czele), którzy wypowiadają się publicznie. Jest to bowiem piękny przykład na to, czym jest dyplomacja na najwyższym poziomie: sztuką mówienia, co istotne tak, by wszyscy czuli się pokrzepieni. "Wielki Mur" jednocześnie piętnuje to, co Zachód uważa za swoje największe zalety (indywidualizm i zaradność) jak i głosi konieczność współpracy i porozumienia.


czwartek, 12 stycznia 2017

Missing William (2014)

To mógł być piękny film o miłości, która jest jak skała pośrodku morza – bezustannie atakowana przez fale, wiatr, deszcz, a mimo to wciąż stojąca. Miłość jako uczucie, które przekracza granice życia i śmierci, które jest ponadczasowe, które jest siłą lojalności, wsparcia, które karmi się ulotną (a czasem wręcz nierealną) nadzieją.


wtorek, 10 stycznia 2017

Eliza Graves (2014)

Leczenie chorób psychicznych w XIX wieku to było czyste barbarzyństwo. Stosowane wtedy metody dziś byłyby za mocne nawet dla tajnych więzień mocarstw wszelkiej maści. Dla kina jest więc to wdzięczny temat. Tym bardziej taka jego wariacja, w której szaleńcy buntują się i przejmują władzę. I to właśnie ten pomysł (a także świetna obsada) zachęcił mnie do obejrzenia "Obłąkanych".